<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Goup blog</title>
	<atom:link href="http://www.blog.goup.pl/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.blog.goup.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Mon, 14 May 2012 17:06:56 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.4</generator>
		<item>
		<title>Opinie o kursie wspinaczkowym w Szkole Wspinania GOup</title>
		<link>http://www.blog.goup.pl/?p=354</link>
		<comments>http://www.blog.goup.pl/?p=354#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 May 2012 17:06:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gelo</dc:creator>
				<category><![CDATA[kurs wspinania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.goup.pl/?p=354</guid>
		<description><![CDATA[Jako instruktor, który przekazuje tą &#8222;tajemną&#8221; wiedzę, mógłbym wypisywać laboraty o kursantach pokornych, nieobliczalnych, totalnie nieogarniętych, o błędach małych i śmiertelnych ale&#8230;. Czas na Was. Teraz Wy możecie napisać o &#8230;. o czym chcecie. Demokracja jak wiecie to najgorszy system. Więc, jako dyktator zarządzam &#8211;  piszecie wszystko co chececie w temacie szkolenia i klimatu na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2012/05/o.k.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-355" title="jak jest  na kursie w GOup???" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2012/05/o.k-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a>Jako instruktor, który przekazuje tą &#8222;tajemną&#8221; wiedzę, mógłbym wypisywać laboraty o kursantach pokornych, nieobliczalnych, totalnie nieogarniętych, o błędach małych i śmiertelnych ale&#8230;. Czas na Was. Teraz Wy możecie napisać o &#8230;. o czym chcecie. Demokracja jak wiecie to najgorszy system. Więc, jako dyktator zarządzam &#8211;  piszecie wszystko co chececie w temacie szkolenia i klimatu na kursie. Do dzieła <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Gelo</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.goup.pl/?feed=rss2&#038;p=354</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Słoneczne wspinanie na Sycyli</title>
		<link>http://www.blog.goup.pl/?p=249</link>
		<comments>http://www.blog.goup.pl/?p=249#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Jan 2012 12:43:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gelo</dc:creator>
				<category><![CDATA[wyjazd wspinaczkowy]]></category>
		<category><![CDATA[el - bahira]]></category>
		<category><![CDATA[el- biahira]]></category>
		<category><![CDATA[san vito]]></category>
		<category><![CDATA[wspinanie sycylia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.goup.pl/?p=249</guid>
		<description><![CDATA[Kraków&#8230;, słoneczne miasto, które potrafi zaczarować swym klimatem, wspaniałymi reliktami minionej epoki, takimi jak Cechowa, Lajkonik, czy też każda inna fajna knajpka. Jednak nawet tu w październikowy wieczór chłód mocno daje się we znaki. I to jest jedna z kilku  z przyczyn, by po  3 godzinach lotu znaleźć się w Trapani na Sycylii. A tu&#8230; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kraków&#8230;, słoneczne miasto, które potrafi zaczarować swym klimatem, wspaniałymi reliktami minionej epoki, takimi jak Cechowa, Lajkonik, czy też każda inna fajna knajpka. Jednak nawet tu w październikowy wieczór chłód mocno daje się we znaki. I to jest jedna z kilku  z przyczyn, by po  3 godzinach lotu znaleźć się w Trapani na Sycylii.</p>
<p><span id="more-249"></span></p>
<p>A tu&#8230; ciepełko <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . I to nie jakieś tam kilka stopni powyżej zera lecz pełne słonko i wspinanie bez koszulki w skałach nad morzem.</p>
<p>      Dolecieliśmy ok. 22.00 i bez samochodu raczej trudno coś tu zdziałać. Szczególnie, gdy odległość Trapani -  San Vito to około 70 km. Być może, można poczekać do rana i lokalną komunikacją próbować dotrzeć do San Vito lub drogą internetową zarezerwować samochód ale od czego są znajomi. Uśmiech zagościł na naszych twarzach, kiedy na lotnisku zobaczyliśmy Danutę i Rysia a chwilę później maskę cytrynowej Pandy. Jedna godzina wystarczyła by popijać wino w chatce położonej na zboczu zatoki,  5 km za San Vito.</p>
<p>         Trochę śmieszny ten nasz kamienny domek pokryty dachówka Marsylką. Idealne miejsce dla twórcy powieści, czy też innego lekkoducha szukającego spokoju i natchnienia. Z tarasu w ogrodzie widok na 500 metrowy filar Pico Manaco. Lampa i lekka bryza.</p>
<p>Lekkie wino i włoskie klimaty. W knajpkach domowa włoska kuchnia. Atmosfera luzu i brak charakterystycznego dla ludzi północy nerwowości działania. Ten brak pośpiechu objawia się tym, że wstajemy o 8.00. O 10.00 jedziemy w skały i nienerwowo wspinamy się do 17 by rozkoszować się pizzą i aranciną do 20. Do snu jeszcze 5 litrów wina bianco w asyście cykających cykad i&#8230;. tu mała przerwa do rana. Na pewno jest tu dużo klimatyczniej niż w Sperlondze albo po prostu inaczej.</p>
<p>A rano wiatr taki, że łeb urywa. Wieje z południa z taka mocą, jakby chciało przewrócić nasz domek. Próba wejścia w filar Monte Monaco zupełnie nie ma sensu. Po kilku godzinach spaceru w rezerwacie Zimgaro i wejściu do dosyć zimnej wody na kamienistej plaży, wracamy po ścianę. Filar, raczej przy takim wietrze to zły pomysł ale północna ściana jest osłonięta od tego sztormu. Tym razem atakujemy „królicze bobki” -  bo tak nazywa się droga, która ma spity co 6-8 metrów i to raczej po trudnościach. Na zasadzie wpinka jako nagroda za sekwencje ruchów.</p>
<p>Po dwóch wyciągach zjeżdżamy – bo taki mieliśmy plan i wcinamy smaczną pizzę w San Vito.</p>
<p>Jutro pomysł by powspinać się na plaży obok kampingu.</p>
<p>I chociaż dzień nie zapowiadał się słonecznie, to jednak ilość słońca operującego od południa do wieczora jest na tyle duża, że pozwala opalać się i wspinać bez koszulki. Widać zbliżający się weekend i „dni wolne” Szwajcarów, którzy dosyć licznie panoszą się w skałach.</p>
<p>Mur skalny nad El Bahirą to kilkukilometrowy klif oddalony o 3 minuty od morza. Sam wspin to raczej poruszanie się po ostrych jak brzytwa krawądkach lub klamach. Zdarzają się również nacieki na skałach i tu tarcie przypomina raczej naszą Jurę. Pomarańczowo- żółty kolor skały, komponujący się z ubogą zielenią i błękitnym tłem morza i nieba, daje idealną perspektywę na zdjęciach.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/SAM_1457.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-286" title="SAM_1457" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/SAM_1457-1024x768.jpg" alt="" width="502" height="377" /></a></p>
<p>Spokojnie taki wspin na klifach wystarczy by spędzić tam 7-10 dni. Śpiąc na campie el-bahira trzeba jednak pokonać kilka kilometrów do sklepu, co przy mocnym objuczeniu zakupami może nie być dobrym rozwiązaniem. Mały fiat Panda rozwiązuje problem ale przy nastawieniu wyłącznie na wspin a nie zwiedzanie, może on mocno podnieść koszty wyjazdu. Co prawda w sezonie letnim czynny jest sklep i restauracja na campie ale ceny raczej wskazują na opłacalność wynajęcia Pandy.</p>
<p>Cennik campu to: 5,70 osoba i 9,0 za namiot. Specjalna oferta dla wspinaczy to:</p>
<p>290 za 7 nocy w apartamencie i 270 za przyczepę (dom holenderski).</p>
<p>I chociaż podczas pobudki, niebo jest zaciągnięte lekkimi chmurami, to czym dalej w dzień tym lepiej z pogodą. A w Polsce zapewne 5-6 stopni i przymrozek nad ranem.</p>
<p>Po restowym dniu w Palermo, gdzie syf na ulicach jest odstraszający, zaczynamy kolejny dzień wspinaczkowy w El – Bahirze. Przewieszone 7a padło w ilości 3 sztuk, do tego 6b i kilka 6a. Jest super. Zaczynam łapać o co w tej skale chodzi. Znalazłem sklep na przedmieściu z butlami gazowymi przebijanymi i Camping Gazem w niebieskich butlach. Zakupy zrobione, camping ogarnięty jako miejsce na przyszły wyjazd. Za 120 E mogą nas dowieść z Trapani do campus Fiatem Scudo.  Czas przejazdu  lotnisko El-Bahira ok. 1.20 godziny. Bus dla 8 osób wychodzi po 15E i nie ma problemów z przesiadkami. Są również autobusy. W listopadzie temperatura w nocy spada do około 0 stopni i nawet wspinacze raczej tu nie goszczą. Październik jest o.k. i marzec również <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>Pizza od 8-10 E do tego koperto 1E od osoby, przepyszna sałatka z pomidorów 2-3 E wraz z najsmaczniejszym kawałkiem chleba z ciasta do pizzy.</p>
<p>Zwijamy sprzęt i pakujemy się do Polski. Odbieramy kaucję za domek (300E), oddajemy samochód, ostatnie promienie słońca na plaży miejskiej w San Vito, gdzie jak na złość super pogoda. Kawka i do domu. Jest to na pewno  dużo bardziej ciekawy zakątek niż Sperlonga. Temperatura w drugiej połowie listopada na Sycylii to 22stopnie a w Polsce 2-3 stopnie i za oknem szarość „w snach i uśmiechach”.</p>
<p>Koszty:</p>
<p>550,-zł bilet z bagażem w dwie strony</p>
<p>120E X2 =240E bus w dwie strony/8 osób</p>
<p>290E siedem noclegów w el-Bahirze/4 osoby</p>
<p>Średnio po sezonie nocleg nie kosztuje więcej jak 10 E.</p>
<p>Kurs wspinaczkowy w szkole GOup 900,- pln</p>
<p>W marcu 2012 ceny lotów do Trapanii już od 530,-pln <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> ))</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.goup.pl/?feed=rss2&#038;p=249</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kości mechaniczne</title>
		<link>http://www.blog.goup.pl/?p=234</link>
		<comments>http://www.blog.goup.pl/?p=234#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Nov 2011 11:20:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gelo</dc:creator>
				<category><![CDATA[kurs wspinania]]></category>
		<category><![CDATA[Cam]]></category>
		<category><![CDATA[Camalot]]></category>
		<category><![CDATA[DMM]]></category>
		<category><![CDATA[Dragon]]></category>
		<category><![CDATA[heks]]></category>
		<category><![CDATA[kości]]></category>
		<category><![CDATA[Lin Cam]]></category>
		<category><![CDATA[roks]]></category>
		<category><![CDATA[stoper]]></category>
		<category><![CDATA[tricam]]></category>
		<category><![CDATA[wspinanie na własnej asekuracji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.goup.pl/?p=234</guid>
		<description><![CDATA[Marzeniem każdego wspinacza tradycyjnego &#8211; czyli takiego, który nie przepina liny od wędki w stałe punkty asekracyjne umieszczone 1,5 m od siebie, jest przejście ściśle alpejskiej formacji. Bo Alpinizm to nie wspinanie w Alpach ale poszukiwanie równowagi między wysiłkiem fizycznym i psychicznym. Wpinanie ekspersów do solidnie wklejonych ringów nie spełnia tych kryteriów. Wspinanie free- solo, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;"><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/wspin.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-237" title="wspin" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/wspin-1024x768.jpg" alt="wwspinanie na własnej asekuracji" width="351" height="264" /></a></p>
<p style="text-align: center;">Marzeniem każdego wspinacza tradycyjnego &#8211; czyli takiego, który nie przepina liny od wędki w stałe punkty asekracyjne umieszczone 1,5 m od siebie, jest przejście ściśle alpejskiej formacji. Bo Alpinizm to nie wspinanie w Alpach ale poszukiwanie równowagi między wysiłkiem fizycznym i psychicznym. Wpinanie ekspersów do solidnie wklejonych ringów nie spełnia tych kryteriów. Wspinanie free- solo, to znowu odejśie  w drugą stronę od poszukiwanej równowagi. <span id="more-234"></span></p>
<p style="text-align: center;">Jedynie wspinanie z własną asekuracją po wymagających drogach zbliża nas do ideału. Ale ten ideał kosztuje i to sporo. cena jednego cama to średnio koszt 350,-zł<a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/mechaniki-mini2.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-258" title="mechaniki mini" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/mechaniki-mini2-1024x768.jpg" alt="" width="502" height="377" /></a></p>
<p>To menu za 7000,-zł. Można zacząć swoje kolekcjonowanie od roksów, stoperów, heksów i trikamów ale to temat zupełnie inny a i tak gwarantuję wam, że zaczniecie inwestować w mechaniki. Jeśli już tak się stanie,  to warto kupić raz a konkretnie.  Nikt przecież nie chciałby spotkać się z taką sytuacją, że podczas lotu cam mu się rozsypał.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/drag1.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-300" title="drag" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/drag1-1024x768.jpg" alt="" width="502" height="377" /></a></p>
<p>Na pewno wiodącym produktem &#8222;rządzącym&#8221; na rynku są DRAGONY firmy DMM &#8211; dostępne w Polsce przez firmę CAMPER ( <a href="mailto:himen@camper.pl">himen@camper.pl</a>)  Jak na razie problem zaklinowania się krzywek może pojawić się tylko w rozmiarze 2 ( zielony). Ich solidność wykonania, gwarantowana przez Europejskiego producenta DMM, kontrola jakości i natychmiastowy darmowy serwis oraz cykl badań prowadzonch przez własne laboratorium oraz bardzo konkurencyjna cena, przemawia za posiadaniem kompletu Dragonów w swoim menu szpejowym. Na korzyść produktu firmy DMM przemawia jeszcze kilka patentów a wśród nich taśma z dyneemy, którą możemy wydłużyć prostym patentem i dzięki temu możemy w określonych warunkach zrezygnować z ekspresa.</p>
<p><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/drag-i-cam1.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-294" title="drag i cam" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/drag-i-cam1-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>DRAGONY dają jeszcze kilka fajnych patentów, których można użyć np. podczas budowy stanowiska. A dedykowane kolorami karabinki na pewno ułatwiają wybór odpowiedniego rozmiaru, który jest kompatybilny z produktami o tym samym rozmiarze firm BD i Omega Pacyfic. Ciekawym rozwiązaniem są Lin Camy, które mogą pracować w trzech zakresach. Jednak czym bardziej skomplikowany system linek i mechanizmów tym więcej elementów, które możemy uszkodzić chociażby podczas transportu. Dodatkowo zimą, śnieg i lód a latem brud, mogą stwarzać dodatkowe problemy.  Nigdy też nie wyjmujemy cama za pomocą uderzeń lub szorując ostrzem po linkach  czekanem , lub używając siły. Są to dużo czulsze urządzenia niż kobiety i jakakolwiek energiczna akcja lub użycie nieodpowiednich środków perswazji może skutecznie pozbawić nas naszego ulubionego gadżetu.  Lepszym urządzeniem będzie &#8230; jak to w życiu bywa &#8211;  jebadełko.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/omega2.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-314" title="omega" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/omega2-1024x768.jpg" alt="" width="614" height="461" /></a></p>
<p>Pamiętajmy również o różnicy zastosowań camów dwuosiowych i jednoosiowych. Te pierwsze mają szersze spektrum rozwarcia krzywek i mogą pracować w rozwartej pozycji, gdzie te drugie ulegają anihilacji.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/dwu-i-jedno-osiowu1.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-315" title="dwu i jedno osiowu" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/dwu-i-jedno-osiowu1-1024x768.jpg" alt="" width="614" height="461" /></a></p>
<p>Jeżeli chcemy zaoszczędzić, może warto zastanowić się nad kupnem wybranych rozmiarów niż kupować cały set. Tym bardziej, że są  rozmiary, które możemy swobodnie zastąpić lżejszymi kostkami a takie kolory jak czerwony, &#8222;mały&#8221; niebieski i złoty warto zdublować. Co do dużych rozmiarów (fioletowy i zielony, szary) to zazwyczaj w przewodnikach jest informacja, że istnieje konieczność użycia takich rozmiarów</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/set2.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-316" title="set" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/set2-1024x768.jpg" alt="" width="614" height="461" /></a></p>
<p style="text-align: left;">Optymalna praca mechaników to zakres miedzy 20 a 80 procent. W kruchym terenie nie stosujemy asekuracji z friendów,  ponieważ siła rozpychająca krzywki podczas odpadnięcia może być dwukrotnie wyższa niż siła wytworzona przez układ asekuracyjny. Wychodząc jednak z założenia, że wspinamy się nie dla pogardy śmierci - czekajacej na nas w kruszyźnie a raczej dla ładnych zdjęć umieszczanych w necie <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Spokojnie możemy lansować się w skalach z kolorowymi naręczami friendów.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/zakres-pracy.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-320" title="zakres pracy" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/zakres-pracy-1024x768.jpg" alt="" width="614" height="461" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/zakres-pracy-1.jpg"><img class="aligncenter size-large wp-image-321" title="zakres pracy (1)" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/zakres-pracy-1-1024x768.jpg" alt="" width="614" height="461" /></a></p>
<p>Produkty dwuosiowe możemy w skrajnych przypadkach klinować przy maksymalnym rozwarciu krzywek ale pamiętajmy, że jakość takiego osadzenia w skale dalekie będzie od ideału. Mechaniki maja również tendencję do wpełzania do wnętrza szczeliny, co może spowodować: w przypadku rozszerzania się szczeliny -  otworzenie i wypadnięcie naszego punktu asekuracyjnego lub przesunięcie się frienda w głąb i brak możliwości wyciągnięcia go. Trzeba jeszcze wiedzieć o jednej wadzie kości mechanicznych. Nie powinniśmy ich stosować w terenie kruchym. Siły wywierane przez krzywki na skałę, dają łącznie dużo większe siły niż inne gadżety asekuracyjne.  Często można spotkać na różnych drogach stare zakleszczone kości z którymi już niejeden zespół walczył z chęci osiągnięcia  łatwego łupu.</p>
<p>Z pomocą w rozwiązaniu takiego problemu przychodzi często jebadełko i cienki rep. Najgorszym z możliwych „pomocników” którym chcielibyśmy się wyręczyć to ostrza czekanów, które idealnie nadają się do uszkodzenia linek ciegieł. I tak oto zabawka za 400zł nadaje się by powiesić ja nad kominkiem. Są co prawda specjalne zestawy naprawcze a nawet smary do camów ale profilaktyka jest zawsze lepsza niż leczenie.</p>
<p>Największe zniszczenia sprzętu mechanicznego odbywają się podczas transportu. Skomplikowana budowa, umieszczenie na zewnątrz delikatnych mechanizmów, powoduje wyginanie i rozwarstwianie się plecionek linek. Friendy powinny być noszone w oddzielnym sztywnym opakowaniu lub wkładane do plecaka pod klape jako ostatnie najlepiej do wnętrza kasku.</p>
<p>Nienajlepszym patentem jest noszenie ich na zewnątrz. Szczególnie zimą, kiedy mamy stuprocentową możliwość zalepienia ich śniegiem, co owocuje skutecznym unieruchomieniem krzywek. I tak oto z pewnych punktów asekuracyjnych staliśmy się posiadaczem złomu, którego warunkach zimowych nie możemy użyć. Rozgrzewanie rękoma lub swym ciałem daje raczej krótkotrwałą poprawę, bo zawarta w mechanizmie wilgoć nadal powoduje zamarzanie.</p>
<p>Tricamy</p>
<p> <a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/trikamy.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-340" title="trikamy pasywnie" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/trikamy-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Idealnym rozwiązaniem w śliskim wapieniu lub zimą,  jest zastosowanie tricamów. Są to kości mimośrodowe, które możemy również osadzić pasywnie. Swoją prostą budową i różnorodną siła nacisku na powierzchnie rysy jako jedyne gwarantują nam komfort w zalodzonych szczelinach.</p>
<p><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/trikamy-7.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-342" title="trikamy (7)" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/trikamy-7-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>I można by tu opisywać chwalące ten produkt referaty, gdyby nie fakt, że początkujący często osadzają tą kość w sposób który „ filozofom się nie śniło”.  Prym wiodą tu oczywiście kobiety ale faceci o bardziej humanistycznych umysłach też dokładają swoje „2 grosze”. Wiadomo, ze nie ma rzeczy doskonałych. Są tylko odbicia  Platońskich idei. I tak oto tricam może zostać również osadzony tak, że będzie opierał się na taśmie zamiast na skale. Skutek- nadcięta taśma lub niezadziałanie urządzenia.</p>
<p>Hexy</p>
<p><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/kolaż-1.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-346" title="kolaż 1" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/11/kolaż-1-300x187.jpg" alt="" width="300" height="187" /></a></p>
<p style="text-align: left;"> </p>
<p style="text-align: left;"> </p>
<p style="text-align: left;"> </p>
<p style="text-align: left;"> </p>
<p style="text-align: left;"> </p>
<p style="text-align: left;">Pierwowzorem hexa były nakrętki a dokładnie nakrętki śrub mocujących tory do podkładów kolejowych. Oszczędni Angole stwierdzili, po co wozić ze sobą sprzęt jeśli blisko skał są tory <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  I tak oto powstały jedne z pierwszych kości mimośrodowych, które możemy osadzić w trzech pozycjach ( 2x mimośrodowo i 1x pasywnie). Brak zrozumienia zasad działania tego urządzenia,  skutkuje mozliwością bardzo złego osadzenia go w skale.</p>
<p>Roksy, stopery</p>
<p>Ogólnie szeroka grupa kości działających głównie jako kliny. Czasem o niewielkim mimośrodowym skręceniu, które lepiej zaciera powierzchnie boczne. Na pewno w zestawie każdego wspinacza jest wskazane by set 6-10 sztuk zawsze dyndał się przy boku.</p>
<p>Polecam zestaw DMM i rozmiar 4 ( złoty) który warto zdublować. Przyjmujemy zasadę, ze jeśli kość posiada metalowe cięgło to łączymy ja ekspresem z liną a nie pojedynczym karabinkiem. Ekspres, będzie działał jak zawias w systemie asekuracyjnym i uchroni kość przed wypadnięciem z rysy na skutek drgań przenoszonych prze linę.</p>
<p>Ball nuts i Big Bro</p>
<p>Jak to mówi jeden z lepszych instruktorów  Polsce …”czego to ludzie z głodu nie wymyślą”…  Można je szybko podsumować- urządzenia jednokrotnego zastosowania. Nie wszystkie konstrukcje które mają na celu zapewnienie naszej asekuracji, są odpowiednie a na pewno wszechstronne. I tak ball nuty należą do tej grupy w zakresie małych rozmiarów a Big Bro zamyka ten zestaw &#8211; należąc do grupy największych rozmiarów. Jeden i drugi gadżet ma dosyć specyficzne zastosowanie i nie należy do ekwipunku 90% populacji wspinaczy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.goup.pl/?feed=rss2&#038;p=234</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>kurs wspinaczkowy</title>
		<link>http://www.blog.goup.pl/?p=201</link>
		<comments>http://www.blog.goup.pl/?p=201#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Aug 2011 23:21:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gelo</dc:creator>
				<category><![CDATA[kurs wspinania]]></category>
		<category><![CDATA[kurs wspinaczkowy]]></category>
		<category><![CDATA[laylapeak]]></category>
		<category><![CDATA[sosbun]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.goup.pl/?p=201</guid>
		<description><![CDATA[Uwielbiam ten stan zawieszenia pomiedzy dwoma światami. Jeden z nich to życie codzienne w mieście, gdzie ilość informacji jest tak ogromna, że można się przewrócić od nadmiaru kolorów, szumu i w zgiełku komunikacji. A ten drugi świat to realna przestrzeń pełna natury i spokoju z niej płynącej. Nawet jeśli czasem następują dynamiczne zmiany to aż [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Uwielbiam ten stan zawieszenia pomiedzy dwoma światami. Jeden z nich to życie codzienne w mieście, gdzie ilość informacji jest tak ogromna, że można się przewrócić od nadmiaru kolorów, szumu i w zgiełku komunikacji.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/08/king.bmp"><img class="aligncenter size-full wp-image-227" title="king" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/08/king.bmp" alt="" width="336" height="448" /></a></p>
<p>A ten drugi świat to realna przestrzeń pełna natury i spokoju z niej płynącej. Nawet jeśli czasem następują dynamiczne zmiany to aż się chce zostać na polanie wśród burzy. <span id="more-201"></span></p>
<p>Ostatnio była taka jedna, piękna w Mirowie. Jedealnie udało się nam ściągnąć linę ze stanowiska, kiedy to natura postanowiła pokazać kto tu rządzi. Wraz z kursantami pokornie udaliśmy się w kierunku auta ale żeby nie było zbyt łatwo,  ilość piorunów pokazujacych się na horyzoncie przekroczyła pewną ustaloną normę. Stwierdziłem, że las da nam wieksze schronienie niż odkryty teren i scieżka w skałach. Ilość padajacego poziomo deszczu podczas nawałnicy skutecznie uniemożliwiła nam wyjazd samochodem z parkingu. Nawet kiedy prawie przestało padać to i tak powalone gałęzie szczelnie izolowały nas od cywilizacji wiekszych miejscowości.</p>
<p>Z dala od szumu informacyjnego, który dostępny jest tuż za &#8222;ścianą&#8221; &#8211; wystarczy tylko przejść się z laptopem 300 metrów i w Gościńcu jest WI-FI, życie wydaje się prostsze. Minęły trzy tygodnie a w międzyczasie:</p>
<p>Stefan nakrzyczał na Lizę a przy okazji spieprzył swoim parciem na szkło,  wspinaczkowe wakacje autorce wstrzymanej wyrokiem sądowym miernej powieści.  Burza rozszalała na wszelkich forach. Afera z Jedynką i Malaphulanem to ździebełko piasku na plaży w Dębkach w porównaniu z zakresem wypowiedzi stronników i przeciwników obu stron. Czar prysł. Środowisko &#8222;ludzi gór&#8221;,  to też ludzie. Chętni sławy, poklasków, kasy i splendoru mediów. Dla jednych jest to napęd, który daje im wiatr w żagle a dla drugich to lustro przed którym uciekają.</p>
<p>Młody Pusty rozwalił się pokonując jedną z najtrudniejszych na świecie dróg wielowyciągowych. Wracaj Adaś do zdrowia bo nie warto rezygnować ze swych marzeń.</p>
<p>I jak tu nie wspomnieć. Byłem przez tydzień nad polskim morzem. Nie wiem czy to pozytyw, czy negatyw. Wyczyn to dla mnie nie lada ale czego sie nie robi dla córki <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/08/gelo-i-gabi1.bmp"><img class="aligncenter size-full wp-image-230" title="gelo i gabi" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/08/gelo-i-gabi1.bmp" alt="" width="448" height="299" /></a></p>
<p>Pojawiły się również pozytywne newsy</p>
<p>Paulina jedzie do Pakistanu walczyć o miejsce w panteonie kobiet gór podczas babskiej &#8211; o przepraszam, kobiecej wyprawy. Oj,  coś czuję, że będa niezłe jaja, albo przynajmniej jakieś &#8222;złote jajo&#8221; <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> Piszczałka i Maciek też nie odpuścili i jadą na Laylę. W Pakistanie ruch jak na Marszałkowskiej. Kinga Baranowska odpuściła po raz drugi K -2 ale Darek Załuski pokazał klasę i po 10 latach Polak stanął na szczycie tej najtrudniejszej góry świata.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/08/pola.bmp"><img class="aligncenter size-full wp-image-212" title="pola" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/08/pola.bmp" alt="" width="288" height="384" /></a></p>
<p>W sobote i niedziele zlecą się do Radomia podczas Air Show róznej maści mistrzowie podniebnych akrobcji. Przez poprzednie dwa lata raczej spadali niż latali, tak więc wracam w skały bo moja chatka stoi niepokojaco blisko lotniska <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />                          Przez najbliższe dwa tygodnie pracuję by kurs wspinaczkowy stał się pierwszym krokiem do gór najwyższych. Być może któryś z moich kursantów stanie kiedyś na  K-2, czego sobie i im życzę. <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.goup.pl/?feed=rss2&#038;p=201</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kurs wspinania</title>
		<link>http://www.blog.goup.pl/?p=162</link>
		<comments>http://www.blog.goup.pl/?p=162#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Aug 2011 07:58:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gelo</dc:creator>
				<category><![CDATA[kurs wspinania]]></category>
		<category><![CDATA[kurs wspinaczkowy]]></category>
		<category><![CDATA[Podlesice]]></category>
		<category><![CDATA[szkolenie wspinaczkowe]]></category>
		<category><![CDATA[wspinaczka]]></category>
		<category><![CDATA[wspinanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.goup.pl/?p=162</guid>
		<description><![CDATA[Marzymy o ciszy i spokoju. Staramy się łaczyć relax z pracą, wysiłek z lenistwem. By to osiągnąć potrzebne jest&#8230;.??? Gdybym znał odpowiedź, byłbym krezusem z dużymi walorami na koncie. Jednak nie zawsze musimy osiągać nasz cel. Ważniejsza jest droga, która podążamy. To ona i nasz stosunek do napotkanych na niej ludziach mówi, kim jesteśmy.           Tak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/08/kursanci-stan.bmp"><img class="size-full wp-image-192 aligncenter" title="kursanci na stanowisku" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/08/kursanci-stan.bmp" alt="" width="291" height="387" /></a></p>
<p style="text-align: center;">Marzymy o ciszy i spokoju. Staramy się łaczyć relax z pracą, wysiłek z lenistwem. By to osiągnąć potrzebne jest&#8230;.???<br />
Gdybym znał odpowiedź, byłbym krezusem z dużymi walorami na koncie.</p>
<p><span id="more-162"></span></p>
<p>Jednak nie zawsze musimy osiągać nasz cel. Ważniejsza jest droga, która podążamy. To ona i nasz stosunek do napotkanych na niej ludziach mówi, kim jesteśmy.           Tak mi się czasem filozofuje podczas porannej kawy w kuchni u &#8222;Irenki&#8221;, tuż przed rozpoczeciem zajęć na kolejnym kursie wspinaczkowym w Podlesicach. Za chwilę ruszę w skały by szkolić nastepną grupę zapaleńców, którzy tak jak ja kiedyś chcą spełniać swoje marzenia. Lubię swoją robotę &#8211; instruktor wspinaczki skalnej PZA. Ostatni łyk kawy i dziś azymut Góra Zborów.</p>
<p>Kuchnia to zawsze jedno z najbardziej magicznych miejsc w domu. Ilekroć sięgam pamięcia do moich najmłodszych lat, to tu zazwyczaj czaiły się skarby w szufladach, tasaki, młotki, tłuczki, wałki i inne narzedzia tortur do potraw rozwieszone na półkach. Nozdrza niepokoiły zapachy, które pobudzały wyobraźnie i byc może zachęciły mnie do poszukiwania ich na innych kontynentach. Tajemnicze rytuały podczas przygotowań potraw były niczym czarnoksięskie rytuały a prosta książaka kucharska, to księga czarów dostępna tylko wybrańcom. Kiedyś poczułem się jak wybraniec i postanowiłem, że przygotuję taką miksturę wg  przepisu. Danie nie było zbyt skomplikowane ale wymagało pewnych określonych czynności. Oczywiście z finalnego efektu tylko ja byłem zadowolony i to raczej wizualnie niż smakowo. Od tamtej pory wiem, że kuchenna czarna magia nie jest dla mnie <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />                                                       Ale wracajac do porannej kawy&#8230; Od czasu kiedy Szkoła Wspinania GOUP zmieniła swoją siedzibę w Podlesicach wszystko zaczęło sie cudownie samo układać. Znalazl się czas na wykłady na altanie, dodatkowe zajęcia linowe na trzepaku, wieczorna integrację z kursantami i poranna kawa. Tak właśnie powinien wygladać kurs wspinaczkowy.</p>
<p><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/08/zjazd-olek.jpg"><img class="size-medium wp-image-193 alignleft" title="zjazd olek" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/08/zjazd-olek-300x225.jpg" alt="" width="300" height="215" /></a>Pamiętam swoje pierwsze kroki na kursie <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  to było jeszcze w poprzednim stuleciu. Jak to zazwyczaj bywa, spóźniłem się i to grubo. Za &#8222;karę&#8221; nie miałem partnera, zmuszony zostałem do wspinania się w zespole z instruktorem. Kara to była okrutna. Nie miałem prawa do popełnienia błędu.</p>
<p>Widząc jak doświadczony stary wyjadacz pomyka do góry miałem za zadanie: asekurować i podążając za nim wyjmować te piękne świecidełka do asekuracji ze szczelin. Do tego dochodziły jeszcze jakieś tam komendy, które należało wypowiedzieć by można było sie poruszać. Tak jakby bez nich, nie było wspinania &#8211; phi&#8230;, też mi sztuczka. Co&#8230;., że niby to takie &#8222;zaklecia&#8221;.       O tym jak ważne są komendy we wspinaniu, dowiedziałem się po dotarciu na górne stanowisko do instruktora. Tylko jego małomówności zawdzięczam, że wiazanka jaka wysłal pod moim adresem zakończyła się i zaczęła od słów &#8222; ty głupi &#8230;(nie pamiętam tu górnolotnego określenia pod moim adresem) &#8230;chcesz nas zabić&#8221;???!!!??? Pokornie spuściłem głowę i postanowiłem, że następnym razem nie ruszę ze stanowiska zanim nie usłyszę &#8222;możesz iść&#8221;, nawet jakby atakowało mnie stado słoni. Po prostu moja chęć wspinania była większa od chęci asekuracji. Błąd zrozumiałem dopiero wieczorem, siedząc w kuchni na kolacji. Poszedłem cały wyciąg do góry nie otrzymując od  partnera informacji że asekuruje. Potem było już tylko z górki a właściwie to pod górkę i to stromo. Kurs zakończyłem prowadząc drogi VI+ z własną asekuracją. Dróg kursowych posiadających ringi w tamtych czasach nie było. Wszystko chodziło się na własnej ewentualnie na wędkę. Zachwycał mnie styl Zbyszka &#8211; bo tak miał na imię mój instruktor. Tak też do niego się zwracałem. I pomyśleć&#8230;. taki żółtodziób jak ja a mogę mu mówic po imieniu. Jak się później okazało, po imnieniu mówili mu kiedyś również jego inni partnerzy od liny min. Jurek Kukuczka. Fajnie być w tak zacnym gronie <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Czułem, że urosły mi skrzydła&#8230;., które chwilę po kursie musiały chyba mi niezauważalnie  odpaść &#8211; szczególnie, kiedy postanowiłem przebiec drogę Skorek-Wach na Turni Lechwora. Współautorem drogi był Zbyszek, więc jak nie podjąć takiego wyzwania. Wszystko szło zgodnie z planem. &#8222;Nówka sztuka&#8221; lina zakupiona w magicznym Camperze w Podlesicach zapewniała komfort. Grunt to to by jej nie używać podczas lotów bo się szybciej zniszczy- takie było moje myślenie. To tak jakby kupić sobie samochód i nie jeździć nim tylko go pchać, bo od jeżdzenia może się uszkodzi silnik. Młody byłem i głupi &#8211; teraz też jestem troszkę&#8230;. młody <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />             Pierwsze metry poszły sprawnie. Wygodne chwyty i nienaganna praca nóg ( to zasługa Zbyszka, który wszystkie drogi robił na nogach) zoowocowały dotarciem do komina. Teraz jestem już w domu &#8211; &#8222;pomyślał Prosiaczek stojąc przed domem&#8221;. Będąc w kominie odwróciłem się za siebie i &#8230;. zobaczyłem horyzont. To było coś. Takiej lufy jaka daje Lechwor nie spotyka sie na Jurze byt często. A to był dopiero początek drugiego tygodnia mojego pobytu w skałach.  Pomyślałem sobie &#8211; szkoda obciążać nową linę  i ekspresy się szybciej powycierają, partner będzie musiał poczuć szarpniecie podczas wyłapywania lotu, przecież nie wypiłeś porannej kawy i nie zjadłeś śniadania &#8211; ten akurat argument był na tak by atakować techniczne wyjście z komina na wysokości20 metrów nad ziemią. Jakakolwiek operacja odbywa się z pustym brzuchem <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Nie pamiętam ile czasu spedziłem w kominie ale uczepiony skały jak desperat &#8211; zapominając o &#8222;nienagannej technice nóg&#8221; wdrapałem się na szczyt i z dużą ulgą włożyłem linę w NRD &#8211; owski karabinek, który zaklejony na stałe określał koniec drogi czyli stanowisko.  Odetchnąłem z ulgą. Poczułem jak duża jest różnica między mną &#8211; początkującym żółtodziobem a Zbyszkiem Wachem &#8211; moim instruktorem. Od tamtej pory z dumą i szacunkiem zawsze mówie u kogo kończyłem kurs. I na tę pozytywną opinie nie mają wpływu inne &#8211; różne zachowania.</p>
<p>Ten facet całe życie sie wspina. Ja też tak chcę <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.goup.pl/?feed=rss2&#038;p=162</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak spełniać swoje marzenia cz.3</title>
		<link>http://www.blog.goup.pl/?p=160</link>
		<comments>http://www.blog.goup.pl/?p=160#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 07 Jul 2011 20:33:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gelo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.goup.pl/?p=160</guid>
		<description><![CDATA[  I tu powinna sie pojawić epicka opowieść jak to grupa odważnych, dzielnych i bohaterskich alpinistów walczyła metr po metrze z wysokością góry. Jeśli do tego dodamy jeszcze &#8222;czarny charakter&#8221;, romans i nieoczekiwany zwrot akcji pod koniec odcinka, to śmiało z takim scenariuszem możemy ruszać do Hollywood. Realia jednak są bardziej przyziemne Opracowania i mapy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/07/kusum-my1.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-172" title="walczyliśmy do końca" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/07/kusum-my1-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a> </p>
<p>I tu powinna sie pojawić epicka opowieść jak to grupa odważnych, dzielnych i bohaterskich alpinistów walczyła metr po metrze z wysokością góry. Jeśli do tego dodamy jeszcze &#8222;czarny charakter&#8221;, romans i nieoczekiwany zwrot akcji pod koniec odcinka, to śmiało z takim scenariuszem możemy ruszać do Hollywood.<br />
Realia jednak są bardziej przyziemne<span id="more-160"></span><br />
Opracowania i mapy dotyczące Kusum Kanguru od północy, to materiały z początku lat 80 -tych. Na nich istnieje jeszcze lodowiec Kyashar w całej swej dawnej świetności. Pod północną ścianą Kusuma występuje również lodowcowe jezioro a droga na przełęcz w grani wiedzie &#8222;turystycznym lodowcem&#8221;.<br />
Nasze próby dotarcia na grań zakończyły się totalną porażką &#8211; osiągając wysokość ok. 5200 mnpm. By tam dotrzeć trzeba spędzić noc w obozie 1 narażonym na stały ostrzał spadających kamieni a następnie wkroczyć na zawieszony lodowiec, by dostać sie pod spiętrzoną lodową ścianę wyprowadzającą na grań. Tu zakładaliśmy założenie 2 obozu.  Długa grań, która trzeba pokonać by wejść na główny wierzchołek wiedzie po nawisach i czasami osiąga szerokość&#8221; ostrza noża&#8221; &#8211; jak podsumował to Pemba, który 20 kilka lat temu był na wierzchołku od strony południowej. Dokładnie opisywał to w taki sposób, że śruba do lodu z których się asekurowali &#8211; przewiercała grań na wylot.</p>
<p>Nawet jeśli w jego opowiadaniu jest tylko 50% realnych sytuacji, to swój wykład podsumował  tak &#8211; &#8230;&#8221;nigdy w życiu nie robiłem nic trudniejszego&#8221;&#8230;</p>
<p>No cóż &#8230; On zrobił a My nie. Po wejściu na wierzchołek pozostaje jeszcze wrócić cało do bazy. czyli pokonać drogę wejścia w odwrotnym kierunku. Dzikie rejony Himalajów, doliny nieodwiedzane przez grupy trekkingowe, czy wyprawy komercyjne, nadal należą do tzw. &#8221; Gór Prawdziwych&#8221;.  Różnica między próbą wejścia na Everest a Kusum Kangur w głównej mierze polega nie na różnicy wysokości, stopniu trudności skalno &#8211; lodowych ale na dzikości otoczenie i celu.  Być może gdyby  droga na nasz cel wiodła wśród wytyczonego szlaku, pośród namiotów różnych innych wypraw, szanse na uzyskanie pomocy były podobne do komercyjnych regionów Nepalu &#8211; to &#8230;.  kto wie, być może zostawilibyśmy na wierzchołku  nasz ślad.</p>
<p>Po czterech tygodniach szukania możliwości &#8221; ugryzienia&#8221;  góry od północy postanowiliśmy wracać. Wszechobecny zasięg telefonii komórkowej,  pozwolił nam nie wykorzystać telefonu satelitarnego i następnego dnia:  po zwinięciu bazy, zebrania wszystkich śmieci, złożeniu flag modlitewnych z naszego bazowego czortenu,  wyruszyliśmy z dobrze man znana grupą tragarzy w dół.  Korzystając z kilku wolnych dni postanowiliśmy sprawdzić czy Everest jest jeszcze na swoim miejscu. Tego samego wieczoru, po przepakowaniu i zostawieniu depozytu u Pemby &#8211; tym razem już bez tragarzy ruszyliśmy do Namche Bazar- stolicy Szerpów. Obecnie to Nepalski odpowiednik Zakopanego.  Po drodze oczywiście dogonił nas patrol służb Parku Narodowego Sagarmata, z informacja, że poruszanie się w rejonie Everestu nocą jest zakazane &#8211; Po 20 minutach powoływania się na różne międzynarodowe organizacje wspinaczkowe, łącznie z PZA, OEAV, ONZ, PZPR, etc. nie byliśmy dalej nawet o krok.  Nasz permit na Kusuma,  wydany imiennie przez Ministerstwo Turystyki Nepalu też nic nie wnosił do dyskusji. Co dziwne z biegiem czasu naszych adwersarzy zaczęło przybywać. Jeszcze chwila i pól populacji tego kraju dyskutowałoby z nami o niebezpieczeństwach nocy w górach na ścieżce, którą w dzień pokonuje kilka tysięcy ludzi nie licząc koni i  jaków. Podczas przekrzykiwania się w swoich racjach przypadkowo użyliśmy słowa PEMBA.  I nagle jakby wszyscy doznali olsnienia</p>
<p>&#8230; a Pemba,  hmmmm &#8211; powtarzane z namaszczeniem lub z nonszalancją. W zależności czy zależało im na pokazaniu szacunku, czy tez znajomości i zażyłości z tym sympatycznym osobnikiem.  Po niespełna dwóch godzinach lokowaliśmy się w moim ulubionym hotelu w Namche,  gdzie  swego czasu przebywał Robert Redford i Jimy Carter.  Kolejna niespodzianka tego wieczoru a właściwie już nocy, czekała nas w tym właśnie hotelu.  Idąc korytarzem  usłyszałam &#8211;  jakby wydobywający się z zaświatów głos. &#8230;..Gelllu????&#8230;., GEEELLLU??&#8230; Pierwsze nawoływania zignorowałem, bo być może były to jakieś fragmenty rozmów w miejscowych narzeczach. Ale po trzecim &#8230;GEELLUU???&#8230; Stanęliśmy z Paulina jakby nas ktoś zamurował.  To jednak &#8222;ktoś&#8221;  lub &#8221; coś&#8221;  domagało się mojej osoby.  Kto mógłby w środku nocy ( ok. godziny 24.00 ) w jednym z kilkuset hoteli  w miejscowości położonej na wysokości 3800mnpm w Nepalu, gdzie nawet nie ma 1 metra drogi asfaltowej a wielu mieszkańców nigdy nie widziało samochodu na oczy &#8211; mnie znać??? Byłem tu ostatni w 2006 roku ale nie pamiętam bym brylował tu na salonach&#8230;. Tym &#8222;kimś&#8221; a właściwie &#8222;czymś&#8221; był&#8230;. Marcin &#8211; mieszkający w pokoju obok a na stałe mieszkający w Radomiu 20 minut od mojego domu.  Okazało się,  że w drodze do Gokyo źle się poczuł i postanowił przeczekać czas osłabienia w Namche i właśnie kiedy się przebudził by łyknąć lekarstwa,  usłyszał dochodzące odgłosy z korytarza i skojarzył to z moja osobą. Trafił w dziesiątkę &#8211; to sie nazywa mieć farta <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> .  Kolejnych dobrych  znajomych z Polski  spotkaliśmy na śniadaniu i obiedzie. Świat jest coraz mniejszy <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Poszwędaliśmy się przez trzy dni w rejonie Ama Dablam i zeszliśmy do Lukli &#8211; po drodze dziękując Pembie za okazaną dotychczasowo pomoc.</p>
<p>Przygoda w Lukli to zupełnie inna historia i przypomina ona raczej oczekiwanie na ewakuacje wojsk amerykańskich z Wietnamu. W każdym razie po niespełna tygodniu oczekiwania na możliwość wydostania się z tego najkrótszego lotniska na świecie. Udaje się nam w niepełnym składzie dotrzeć do Kathmandu.  Zostało nam tylko tyle czasu by przejść z jednego terminala na drugi i odlecieć do Europy. Czekając na swoją kolej wylotu z listy pasażerów w pierwszym samolocie spadliśmy na pozycje 2000 &#8211; którąś, nikt z przedstawicieli linii lotniczych w Lukli nie panował nad kolejnością lotów i nie był  w stanie udzielić jakichkolwiek informacji. Nawet interwencja konsula RP, kiedy aresztowano Polaków, którzy nakręcili wręczanie łapówki na lotnisku tez niewiele dała, Lukla to mieścina( 300 mieszkańców) z jedną główną ulicą,  kilkoma hotelikami,  Starbagsem w którym miejscowi &#8222;robią w bambuko białych&#8221;  i Western Unionem. W interesie mieszkańców jest to by &#8222;biali&#8221; zostawali tu na dłużej.  A najlepiej jeśli jest ich tak dużo ( 2500 osób) by ceny mogły szybować w górę. I tak np: 1,5 godzinny przelot śmigłowcem kosztuje każdego z nas 700 usd i oddanie biletu na samolot ( łącznie 830 USD ) &#8211;  wspomnę tu o tym, ze jeden ze swoich  plecaków musieliśmy wyrzucić ze śmigłowca, by ten mógł wystartować.  Na lotnisku w Kathmandu wita nas przedstawiciel lini lotniczych z pytaniem  &#8230; &#8221; czy planujecie ponownie odwiedzić Nepal&#8221; ??? &#8230; &#8211; na jego twarzy jednak nie maluje się głupawy uśmieszek, tak jak to ma miejsce zazwyczaj przy tego typu durnych pytaniach.  Patrząc na nasze twarze &#8211; zna odpowiedź.                                                                                                                                                        NIGDY WIĘCEJ !!! .</p>
<p>I tak bym mógł zakończyć. Ale ze względu na Pembe &#8211; bo to On zorganizował nam śmigłowiec i dokonał tego na podstawie informacji telefonicznych. Gdzie nikt wśród &#8222;cwaniaków&#8221; spekulujących na lotnisku śmigłowcami nawet z nami nie chciał rozmawiać.  Dla nas cena 700 usd, była specjalną ofertą. Dwaj Rosjanie nawet za 1000 usd nie byli w stanie znaleźć miejsca w śmigle.</p>
<p>WARTO TAM JESZCZE WRÓCIĆ.</p>
<p>Co prawda jest tam coraz drożej i potwierdzają to również słowa poznanej podróżniczki z GB ale sa rejony Nepalu do których cywilizacja zachodu, mamona  i babilon jeszcze nie dotarł w tak znaczącym stopniu jak rejon Everestu. Co prawda sami sobie jesteśmy winni.  To my zamiast uświadamiać miejscowym jakim dobrem zarządzają i że my chcemy być częścią tego ekosystemu. Pchamy się często dla sławy, poklasku, cyfry i wyczynu &#8211; płacąc wygórowane stawki, bez tradycyjnego dla tych rejonów elementu handlu, rozdając napiwki i ucząc ich maksymalnej konsumpcji, znużeni plażami Zanzibaru, Agadiru, klimatami Dahabu chcemy tego samego standardu w drodze pod Everest. Tymi zachowaniami niszczymy kulturę,  relacje i egzotykę miejsca.</p>
<p>Na koniec kilka prostych porad &#8211; jak to zrobić</p>
<p>Znaleźć marzenie i zacząć je realizować ( najlepiej na początku małymi krokami ale systematycznie &#8211; wtedy przyjemność trwa dłużej).</p>
<p>Zarazić swą wizją innych ( przyjemność jest większa).</p>
<p>Trudności napotykane po drodze to też część przygody ( naucz się je przezwyciężać &#8211; przyjemność jest ciekawsza).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.goup.pl/?feed=rss2&#038;p=160</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak spełniać swoje marzenia cz.2</title>
		<link>http://www.blog.goup.pl/?p=108</link>
		<comments>http://www.blog.goup.pl/?p=108#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Mar 2011 20:09:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gelo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.goup.pl/?p=108</guid>
		<description><![CDATA[I tak nastał rok 2010.  To dobra data by zmierzyć się z marzeniem.  Zebranie grupy zapaleńców,  którzy wyruszą w  &#8221;nieznane&#8221;  niewiele różni się od awanturniczych wypraw Amudsena, Scotta, Magellana, Cooka. Co prawda nikt nikomu za udział w wyprawie nie płaci ale obietnica uczestnictwa w panteonie zdobywców jest na tyle kusząca i motywująca,  jak mamienie wielomilionową wygraną w Totka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/03/everest.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-174" title="everest" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/03/everest-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>I tak nastał rok 2010.  To dobra data by zmierzyć się z marzeniem.  Zebranie grupy zapaleńców,  którzy wyruszą w  &#8221;nieznane&#8221;  niewiele różni się od awanturniczych wypraw Amudsena, Scotta, Magellana, Cooka. Co prawda nikt nikomu za udział w wyprawie nie płaci ale obietnica uczestnictwa w panteonie zdobywców jest na tyle kusząca i motywująca,  jak mamienie wielomilionową wygraną w Totka <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Oczywiście my przy nich to &#8222;leszcze&#8221; totalne, bo posiadamy mapy, internet, zdobycze cywilizacyjne, najnowszy sprzęt wspinaczkowy &#8211; którego nie posiadali nawet Hillary i Tenzing  wchodząc jako pierwsi ludzie w 1953 roku na Everest. Nawet wszystkie formalności związane z wysłaniem cargo, organizacją noclegów w Kathmandu, załatwieniem zezwolenia odbywały sie po naciśnięciu przez Paulinę przycisku Enter.</p>
<p>I tak oto, dzięki uśpieniu naszej czujności popełniliśmy pierwszy błąd &#8211; uwierzyliśmy, że działamy w &#8222;normalnym&#8221;  kraju.  Gdzie zasady funkcjonowania opierają się na relacji: oferta &#8211; cena &#8211; usługa &#8211; gwarancja.  Oczywiście nie byliśmy naiwniakami. Problemy z odbiorem cargo, nadbagażem na trasie Kathmandu &#8211; Lukla, rytuał targowania się, etc. mieliśmy przećwiczony maksymalnie. Każdy z nas miał za sobą bagaż kilku wypraw w różne rejony świata i ta egzotyka była czymś w rodzaju &#8222;dotykania&#8221; orientu.  Wszystko wskazywało na to, że &#8221; wszechświat nam sprzyja&#8221;. <span id="more-108"></span></p>
<p>Gaz zakupiony. Permit w kieszeni. Nadbagaż ogarnięty. Nawet lądowanie  na lotnisku w Lukli , po raz kolejny udane &#8211; chociaż miesiąc wcześniej rozbiły się tam dwa samoloty.  Jesteśmy w Himalajach ;-)  Teraz tylko rejestracja permitu, śmieci i w drogę. Dzięki pomocy &#8221; babci&#8221; z Paradais Lodge ładujemy na14 tragarzy nasz ekwipunek i nawet specjalny rytuał mający za zadanie chronić nas przed &#8221; złem&#8221; u podnóża Trzech Śnieżnych Bogów ( tłumaczenie nazwy Kusum Kanguru) niespecjalnie wzmógł naszą czujność.  Zastanowiło mnie natomiast to, że nie znalazł się nikt z miejscowych, którzy chcieliby odpłatnie zostać kilka nocy u nas w bazie.  Chcieliśmy za to zapłacić niemałe pieniądze, oferując dodatkowo namiot i wyżywienie.  Po chwili, tak długiej ile wynosi dodanie proponowanej kasy i przeliczenie jej na dolary w kalkulatorze nepalskiego telefonu komórkowego, znalazł się jeden śmiałek &#8211; a dokładnie dwóch śmiałków, botakie były ich warunki.                                                                                                                                                                                              -  Przez trzy noce i trzy dni będę pilnował bazy ale muszę zabrać ze soba jeszcze jedną osobę by się nie bać</p>
<p>-   Kogo nie bać ????  Przecież tam nie ma ludzi, to zupełnie dzika dolina,  w nią nawet nie prowadzą żadne ścieżki.</p>
<p>-    Duchów -  Odparł zupełnie poważnie nasz szef tragarzy.</p>
<p>Wyszło, że nie &#8222;kogo&#8221; a &#8222;czego&#8221;</p>
<p>&#8222;Co kraj to obyczaj&#8221; &#8211; o.k</p>
<p>Niech więc tak będzie.</p>
<p style="text-align: left;">Z Lukli 2800m.n.p.m. ruszyliśmy dosyć późno. W międzyczasie nastąpiła próba zmiany wynegocjowanych warunków i nasza karawana rozciagnęła się na przestrzeni kilku kilometrów.</p>
<p style="text-align: left;">Plan dotarcia do bazy na 4200m.n.p.m   zakładał:</p>
<p style="text-align: left;">pierwszydzień            Lukla- Monjo (najłatwiejszaczęść trasy, wspólna z drogą  do Namche Bazar)</p>
<p style="text-align: left;">drugi i trzeci dzień    Znazlezienie drogi dotarcia do bazy w dzikiej dolinie Kyashar</p>
<p style="text-align: left;">czwarty dzień              Powrót tragarzy na dół</p>
<p style="text-align: left;">Wieczorem,  po pierwszym dniu  &#8211;  już musieliśmy wyjść po część tragarzy, którzy nie dotarli nawet do Monjo.  Rano ich zachowanie zupełnie nas zaskoczyło.  Kiedy pokazaliśmy im,  że &#8221; cywilizowana&#8221; droga dla nas tu się kończy i zaczyna naprawdę nieznane i to mocno pod górę.  Większość z nich odłożyła swe 25kg pakunki, wykonała obrót o 180 stopni i lekkim krokiem powędrowali w dół.  Nawet ich &#8222;szef&#8221; tylko raz zapytał czy zapłacimy im za ten jeden dzień pracy.                                                                                                                                                                                                                                      - Umowa,  jest umowa. Płacimy po wykonaniu całości dzieła.</p>
<p style="text-align: left;">Skrzywił się na twarzy, odpalił muzę w nieodłącznym atrybucie każdego Nepalczyka, jakim jest telefon komórkowy &#8211; służący raczej do słuchania muzy bez słuchawek niż do rozmów i wykonał znany nam dobrze element musztry wojskowej <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />                                                                                                                                                                                                 Początkowo byliśmy totalnie wyluzowani, po chwili jednak zaczęliśmy ogarniać temat &#8221; znalezienie nowych tragaży&#8221;   Ci, którzy zostali popijać poranna kawę &#8211;  zastanawiali się jak uniknąć kolejnej takiej wpadki z potencjalnie nowymi tragarzami.</p>
<p style="text-align: left;">Forpoczta poszukiwaczy wróciła z niczym. Z histori Polski wiadomo,  że  sytuacje beznadziejne zamiast załamać morale powodują &#8211;  o zgrozo w narodzie Polskim,  pobudzenie i włączenie opcji romantyzmu praktycznego.</p>
<p style="text-align: left;">- Ile jest tych kilogramów do wniesienia ?  Zapytał Rysiek. Wykazując chęć do walki niczym &#8222;Lwe Serce&#8221;</p>
<p style="text-align: left;">Tu włączyła mi się opcja mnożenia w pamięci ale wynik  wskazywał na jakiś abstrakcyjny wynik nie na nasze siły . Postanowiłem, tak jak Nepalczycy użyć telefonu a dokładnie kalkulatora i o dziwo wyszło na to, że damy radę o własnych siłach wnieść wszystko na górę.  A dokładnie rozłożyć to na dwie tury po ok. 30 kg na osobę. Teoretycznie problem rozwiązany. Teraz należy znaleźć drogę w głąb doliny.</p>
<p style="text-align: left;">Po pewnym czasie już wiedzieliśm.  Nie będzie łatwo.</p>
<p style="text-align: left;">Również pomysł transportowania na własnych plecach naszego wyprawowego ekwipunku,  ulotnił się niczym aromat z nepalskiej kawy.                                                                                                                                                                                                       Wyprawa znalazła się w impasie.                                                                                                                                                            Rozwiazanie problemu znajdowało się tuz za drzwiami tarasu hoteliku gdzie prowadziliśmy ozywiona dyskusję miedzy partiami. Bo gdzie Polaków dwóch &#8211;  tam trzy partie <img src='http://www.blog.goup.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: left;">Pemba, bo tak brzmiało imię naszego &#8222;guru&#8221; &#8211; bez pomocy którego, wydostanie się z Luki w drodze powrotnej było prawie niemożliwe &#8211; przywitał nas swoim szerokim uśmiechem.</p>
<p style="text-align: left;">&#8222;Jaki macie problem ?&#8221;. Tu nastąpiła nasza wykładnia zdarzeń z ostatniej doby.  Sympatyczny hipopotam &#8211; bo aparycja Pemby,  trochę go przypomina, zmarszczył czoło i wskazał nam lodge gdzie mogliśmy rozlokować się z całym naszym majdanem. Przy okazji dodał, że rządzi energia elektryczna w całej dolinie i u niego nie musimy oszczędzać światła.  Dodatkowo okazało się, że Pemba był na Annapurnie i dwa razy na Evereście.  Jest elektrykiem wykształconym w USA, pracuje przy budowie elektrowni wodnych w Chinach albo w Stanach a w sezonie pilnuje swojego biznesu w Monjo i na dniach zacznie budowę hotelu w Namche Bazar.</p>
<p style="text-align: left;">Z szefem nowych tragaży umówieni zostaliśmy na godzinę 20.00  Zamiast 14 nowych osiłków pojawiła się kobieta w średnim wieku o posturze zapaśnika. Powiazała nasze beczki z plecakami, robiąc z nich 50-60 kg pakunki i podsumowała spotkanie słowami &#8230;&#8221; nie ma 14 tragarzy , będzie 7. Płacimy za 3 dni pracy ale oni ogarniają temat w jeden dzień. Jej mąż może zostać na 3 noce w bazie.  Wyruszamy jutro o 5 rano. Oni nie uciekną bo Pemba im to zakazał.   Do pełni informacji brakowało mi tylko &#8230;&#8221; ile razy byłaś w tej dolinie ?&#8221;&#8230;</p>
<p style="text-align: left;">Cyfra,  która podała nasza szefowa tragarzy &#8211; oczywiście nie ma większego znaczenia ale są pewne liczby przy których się nie dyskutuje.  I tak np:  &#8221;milionowa wygrana w Totka&#8221;  określa dużą wygrana a liczba 50  gwarantuje dotarcie do górnej partii doliny Kyashar.</p>
<p style="text-align: left;">Zgodnie z planem &#8211; przed świtem ruszyliśmy w drogę.  Przez 8 godzin przedzierania się po totalnie dzikich zboczach doliny dotarliśmy na 4200 mnpm.  My ze swoimi podręcznymi 10-15kg plecakami i 7 tragaży z całym naszym prawie pół tonowym zapleczem.  Po chwili staliśmy się biedniejsi o kilka tysięcy rupii ale mając tylko jeden dzień opóźnienia mogliśmy budować bazę naszej wyprawy.  Wśród szarych granitowych głazów pojawiły się pomarańczowo- żółte &#8221; grzyby&#8221; namiotów. Tak naprawdę dopiero następnego dnia mogliśmy odetchnąć cała piersią, bo jednak braki aklimatyzacyjne trochę nas otumaniały.  Teraz wszystko w naszych rękach, nogach i głowach. Biurokrację i problemy cywilizacyjne pokonaliśmy.</p>
<p style="text-align: left;">Czas zakłócić spokój Trzech Śnieżnych Bogów.</p>
<p style="text-align: left;"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.goup.pl/?feed=rss2&#038;p=108</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak spełniać swoje marzenia cz. 1</title>
		<link>http://www.blog.goup.pl/?p=92</link>
		<comments>http://www.blog.goup.pl/?p=92#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Feb 2011 11:15:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gelo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyprawy]]></category>
		<category><![CDATA[Everest Kusum Kanguru Lukla]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.goup.pl/?p=92</guid>
		<description><![CDATA[    Dla każdego &#8222;ten pierwszy raz&#8221; ma mistyczny wymiar. Nawet jeśli potem popadamy w rutynę, to najczęściej wspominamy to co było pierwsze. I tak już jest. Nie ma co z tym walczyć. Tak tez było z Kusum Kanguru.     W 2006 roku zrealizowałem jeden z pomysłów. ZOBACZYĆ i DOTKNĄĆ EVEREST Pomysł dosyć prosty. By go [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span>    <a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/02/kusum-top-3.bmp"><img class="size-full wp-image-101 alignnone" title="północna ściana Kusum Kanguru" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2011/02/kusum-top-3.bmp" alt="" /></a>Dla każdego &#8222;ten pierwszy raz&#8221; ma mistyczny wymiar. Nawet jeśli potem popadamy w rutynę, to najczęściej wspominamy to co było pierwsze. I tak już jest. Nie ma co z tym walczyć. Tak tez było z <span>Kusum</span> <span>Kanguru</span>.</span><br />
    W 2006 roku zrealizowałem jeden z pomysłów.<br />
ZOBACZYĆ i DOTKNĄĆ EVEREST<br />
Pomysł dosyć prosty. By go zrealizować potrzeba:<span id="more-92"></span><br />
- celu<br />
<span>I <span>wydadawało by</span> się, że to Everest ale do dzisiaj nie jestem w stanie powiedzieć, czy cel nie jest w nas.</span><br />
- drogi<br />
<span>To wszystko to co nas otacza i jest pośrednio związane z celem.  Ta &#8222;droga&#8221; trwa, nawet kiedy osiągiemy cel.</span><br />
<span>Najważniejszą częścią &#8222;drogi&#8221; są ludzie.</span><br />
    Kuki, który sprawdził się na każdym poprzednim wyjeździe.<br />
<span>    Kasia, dla której Everest był ogromna góra w jej &#8222;małym serduszku&#8221;</span><br />
    Małgosia, ze swoja szybka decyzją &#8211; skoro mam taką możliwość, to z niej korzystam.<br />
Każdy z nas nasączał się Nepalem i górami jak sucha gąbka.<br />
<span>Nadszedł ten dzień, kiedy dolecieliśmy do <span>Lukli</span> i zaczęliśmy swoją wędrówkę. Po ok. godzinie drogi zobaczyłem  <span>Kusuma</span>. Był to pierwszy wybitny szczyt oglądany z bliska,  górujący nad doliną. Robił takie wrażenie, że dosłownie usiadłem pod jego ciężarem.</span><br />
Dla mnie wyprawa w Himalaje osiągnęła swój top. Zapisałem w notesie nazwę tej góry i po powrocie do Polski zacząłem poszukiwać informacji na ten temat.</p>
<p><span>   W internecie można znaleźć wszystko. Tak brzmi stare indiańskie przysłowie. Ale nie sprawdza <span>sie</span> ono w stosunku do <span>Kusuma</span>. Jak się później okazało, wejść od strony północnej jest kilka (w porównaniu to kilku tysięcy wejść na Everest) Informacje, które zdobyliśmy pochodzą z przewodnika wydanego ponad 20 lat temu i według informacji zdobytych od <span>Pemby </span>( poznacie go w dalszej części relacji) &#8211; ostatnie wejście na szczyt miało miejsce 27 lat temu. Być może coś tu przekręcam ale jest to naprawdę wymagająca góra. I chociaż figuruje na liście odpłatnych szczytów trekingowych, to różni się chociażby tym od innych himalajskich olbrzymów, że nikt z miejscowych <span>szerpów</span> nie chce zapuszczać się do dzikiej doliny <span>Kyashar</span>. A tu dopiero zaczyna się  &#8221;zabawa&#8221;  z dzikością góry.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.goup.pl/?feed=rss2&#038;p=92</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Życie na krwędzi</title>
		<link>http://www.blog.goup.pl/?p=72</link>
		<comments>http://www.blog.goup.pl/?p=72#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 May 2009 08:16:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gelo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyprawy]]></category>
		<category><![CDATA[Himalaje]]></category>
		<category><![CDATA[Indie]]></category>
		<category><![CDATA[Nanda Devi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.goup.pl/?p=72</guid>
		<description><![CDATA[Wyruszyliśmy ok. 4.30 a i tak brniemy w &#8222;cukrowym&#8221; śniegu. Nie wiem co mnie podkusiło, by iść wprost do góry na skalne żebro. Może ten hak wystający ze szczeliny a może zasada by poruszać się wypukłymi formacjami? Czołgam się teraz po pachy w lawiniastym śniegu, chcąc dotrzeć do Jasia i Ziziego, którzy ten trawers wykonali [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2009/06/turnia.jpg"><img class="size-medium wp-image-71" title="Turnia na Nanda Devi" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2009/06/turnia.jpg" alt="Turnia na Nanda Devi" width="500" height="375" /></a></p>
<p>Wyruszyliśmy ok. 4.30 a i tak brniemy w &#8222;cukrowym&#8221; śniegu. Nie wiem co mnie  podkusiło, by iść wprost do góry na skalne żebro. Może ten hak wystający ze  szczeliny a może zasada by poruszać się wypukłymi formacjami? Czołgam się  teraz po pachy w lawiniastym śniegu, chcąc dotrzeć do Jasia i Ziziego,  którzy ten trawers wykonali dużo niżej w mniejszym śniegu.</p>
<p>Ostatnie 200  metrów to lodowe zbocze przypruszone śniegiem, które pokonujemy na przednich  zębach raków. Przełęcz  Longstaffa 5920m to siodło skalno &#8211; śnieżne, którego zbocza stromo  opadają zarówno do Sanktuarium Nanda Devi jak i doliny Lawan. Nasze dwa  namioty ulokowane były w jedynych miejscach do tego przygotowanych a i tak  by wyjść z nich za potrzebą dobrze mieć raki na butach.<br />
<span id="more-72"></span></p>
<p>Namiot przymocowany jest do śniegu szablami i czekanami, więc jest szansa,  że nie odfruniemy w razie porywistych podmuchów wiatru. Gotujemy i jemy, jemy  i gotujemy &#8211; taki rytuał, który pozwala by czas płynął a jednocześnie  uzupełniamy zasoby energetyczne do dalszej walki.</p>
<p>Czas zacząć poruszać się w kierunku szczytu.</p>
<p>Wychodzimy rano. Tu już kończy się zaawansowana turystyka wysokogórska a  zaczyna się wspinanie.</p>
<p><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2009/06/nanda-gelo.jpg"><img class="size-medium wp-image-70" title="Gelo na Nanda" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2009/06/nanda-gelo.jpg" alt="Gelo na Nanda Devi" width="500" height="375" /></a></p>
<p>Po założonych linach poręczowych, w miarę sprawnie i &#8222;bezpiecznie&#8221; pomykamy  do góry pokonując trzy turnie. Śnieżną Kopę pokonujemy w zespole  trzyosobowym z lotną asekuracją. Jednak odgłosy nadchodzącej burzy wzywają  nas do powrotu na Longstaffa.<br />
Zostawiamy depozyt i ruszamy w dół w dosyć  dużych odstępach, tak by nie obciążać tych samych lin poręczowych. Idąc na  końcu, słyszę jak obsypuje się za mną śnieg. Odwracam głowę ale nigdzie nie  mogę dostrzec śladu osuwiska. Ten dźwięk ciągle mi towarzyszy i jeszcze to  mrowienie  w okolicach karku.</p>
<p>&#8222;Kropkę nad i&#8221; postawiły iskierki, które przeskakują między metalowymi  elementami przyrządów asekuracyjnych.<br />
Najważniejsze teraz,  to tak się poruszać by nie wychodzić powyżej grani,  nawet za cenę czołgania się na trawersie pierwszej turni.</p>
<p>Dotarłem cały do ostatniego zjazdu &#8211; jeśli dojadę do końca i wypnę się z  liny, która może w czasie wyładowania atmosferycznego zadziałać jak  piorunochron -  to jestem pewien, że będę pił herbatę w namiocie&#8230;</p>
<p><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2009/06/baza.jpg"><img class="size-medium wp-image-69" title="Baza" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2009/06/baza.jpg" alt="Nanda Devi baza" width="500" height="375" /></a></p>
<p>Indie to potentat również w temacie herbacianym, więc polecam te wyroby &#8211;  naprawdę smakują nieziemsko.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.goup.pl/?feed=rss2&#038;p=72</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Powrót do ABC</title>
		<link>http://www.blog.goup.pl/?p=49</link>
		<comments>http://www.blog.goup.pl/?p=49#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 May 2009 07:15:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gelo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyprawy]]></category>
		<category><![CDATA[Himalaje]]></category>
		<category><![CDATA[Indie]]></category>
		<category><![CDATA[Nanda Devi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.goup.pl/?p=49</guid>
		<description><![CDATA[Organizm odpoczął i zaczyna się aklimatyzować. Pobyt na 5000 m a następnie zejście na 4200 m pozwoliło, zgodnie z zasadami dobrej aklimatyzacji na łagodne &#8222;przestawienie&#8221; fizjologii na wyższe obroty. Podążam dobrze znana ścieżką, wśród moreny czołowej lodowca &#8211; pilnując się wcześniej  ustawionych kopczyków z kamieni by nie pogubić jedynej słusznej drogi. Czuję trochę ciężar plecaka, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2009/06/namiot1.jpg"><img class="size-medium wp-image-52" title="Baza na grani" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2009/06/namiot1.jpg" alt="Nanda Devi - baza na grani" width="500" height="375" /></a></p>
<p>Organizm odpoczął i zaczyna się aklimatyzować.<br />
Pobyt na 5000 m a następnie  zejście na 4200 m pozwoliło, zgodnie z zasadami dobrej aklimatyzacji na  łagodne &#8222;przestawienie&#8221; fizjologii na wyższe obroty.</p>
<p>Podążam dobrze znana ścieżką, wśród moreny czołowej lodowca &#8211; pilnując  się wcześniej  ustawionych kopczyków z kamieni by nie pogubić jedynej  słusznej drogi. Czuję trochę ciężar plecaka, w którym kilka drobiazgów w tym 100 metrów  liny poręczowej, szable śnieżne i trochę żelastwa. Ścieżka już dawno za  plecami a teraz do góry skalno-ziemnym gruzowiskiem do pierwszych płatów śniegu.<br />
<span id="more-49"></span><br />
Popołudniowe słońce, jak na złość zamiast ograniczać swe promieniowanie &#8211;  świeci bezlitośnie, nie pozwalając zamarznąć rozległym połaciom śniegu.  Już wiem. Będzie walka. Zapadając się do kolan, wybijając z rytmicznego  jak do tej pory marszu, mam wrażenie, że zupełnie stoję w miejscu.  Przecież namioty obozu wysuniętego są już tuż,  tuż za moreną na  wyciągnięcie ręki. Jeszcze 20 minut  &#8211; w normalnych warunkach.</p>
<p>&#8230; tego odgłosu nie da się porównać do niczego. Zawsze po nim następuje  100% cisza. I albo życie przyspiesza zbliżając się do drugiej prędkości  kosmicznej, kiedy to opuszcza się tą orbitę a zarazem ziemskie życie,  albo jakaś nieziemska siła zatrzymuje Twój ruch na niekończącą się  chwilę. A potem najdelikatniej jak potrafisz wycofujesz się po swoich śladach, niczym motyl, który waży tyle co oddech.</p>
<p>Tym razem się udało. Zbocze śnieżne nagrzane słońcem postanowiło tym  razem, pod moim ciężarem nie ruszać w dół. To taka umowa. Dostajesz  ostrzeżenie a wybór zawsze należy do Ciebie.  <strong>Wynik 1:0 dla śniegu</strong>.<br />
Pozostawiam depozyt w postaci plecaka, do którego przywiązuję stalowy  termos &#8211; odbijający promienie słoneczne, by było go łatwiej zlokalizować  i ruszam w dół do bazy.</p>
<p>Na dzisiaj wystarczy&#8230;</p>
<p><a href="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2009/06/abc.jpg"><img class="size-medium wp-image-52" title="Baza ABC" src="http://www.blog.goup.pl/wp-content/uploads/2009/06/abc.jpg" alt="Nanda Devi - baza ABC" width="500" height="375" /></a></p>
<p>Następnego dnia ok. 6.00 po wypiciu masali, przygotowanej przez  poczciwego Gangę  wyruszam zupełnie bez większych przygód do ABC. Po 2  godzinach robię sobie herbatkę na 5000 m.<br />
Stare przysłowie pszczół mówi  <em>&#8222;kto późno wychodzi,  sam sobie szkodzi&#8221;.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.goup.pl/?feed=rss2&#038;p=49</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

