17 maj
2009Organizm odpoczął i zaczyna się aklimatyzować.
Pobyt na 5000 m a nastÄ™pnie zejÅ›cie na 4200 m pozwoliÅ‚o, zgodnie z zasadami dobrej aklimatyzacji na Å‚agodne “przestawienie” fizjologii na wyższe obroty.
Podążam dobrze znana Å›cieżkÄ…, wÅ›ród moreny czoÅ‚owej lodowca – pilnujÄ…c siÄ™ wczeÅ›niej ustawionych kopczyków z kamieni by nie pogubić jedynej sÅ‚usznej drogi. CzujÄ™ trochÄ™ ciężar plecaka, w którym kilka drobiazgów w tym 100 metrów liny porÄ™czowej, szable Å›nieżne i trochÄ™ żelastwa. Åšcieżka już dawno za plecami a teraz do góry skalno-ziemnym gruzowiskiem do pierwszych pÅ‚atów Å›niegu.
PopoÅ‚udniowe sÅ‚oÅ„ce, jak na zÅ‚ość zamiast ograniczać swe promieniowanie – Å›wieci bezlitoÅ›nie, nie pozwalajÄ…c zamarznąć rozlegÅ‚ym poÅ‚aciom Å›niegu. Już wiem. BÄ™dzie walka. ZapadajÄ…c siÄ™ do kolan, wybijajÄ…c z rytmicznego jak do tej pory marszu, mam wrażenie, że zupeÅ‚nie stojÄ™ w miejscu. Przecież namioty obozu wysuniÄ™tego sÄ… już tuż, tuż za morenÄ… na wyciÄ…gniÄ™cie rÄ™ki. Jeszcze 20 minut – w normalnych warunkach.
… tego odgÅ‚osu nie da siÄ™ porównać do niczego. Zawsze po nim nastÄ™puje 100% cisza. I albo życie przyspiesza zbliżajÄ…c siÄ™ do drugiej prÄ™dkoÅ›ci kosmicznej, kiedy to opuszcza siÄ™ tÄ… orbitÄ™ a zarazem ziemskie życie, albo jakaÅ› nieziemska siÅ‚a zatrzymuje Twój ruch na niekoÅ„czÄ…cÄ… siÄ™ chwilÄ™. A potem najdelikatniej jak potrafisz wycofujesz siÄ™ po swoich Å›ladach, niczym motyl, który waży tyle co oddech.
Tym razem się udało. Zbocze śnieżne nagrzane słońcem postanowiło tym razem, pod moim ciężarem nie ruszać w dół. To taka umowa. Dostajesz ostrzeżenie a wybór zawsze należy do Ciebie. Wynik 1:0 dla śniegu.
Pozostawiam depozyt w postaci plecaka, do którego przywiÄ…zujÄ™ stalowy termos – odbijajÄ…cy promienie sÅ‚oneczne, by byÅ‚o go Å‚atwiej zlokalizować i ruszam w dół do bazy.
Na dzisiaj wystarczy…
Następnego dnia ok. 6.00 po wypiciu masali, przygotowanej przez poczciwego Gangę wyruszam zupełnie bez większych przygód do ABC. Po 2 godzinach robię sobie herbatkę na 5000 m.
Stare przysÅ‚owie pszczół mówi “kto późno wychodzi, sam sobie szkodzi”.

